piątek, 14 października 2016

Lista osobista, czyli co zabrać ze sobą na oddział

My ludzie z branży przerabiamy to nawet kilka razy w roku, więc powinniśmy być szczególnie wyszkoleni i maksymalnie przewidujący. Bo oddział to jest dżungla, przetrwają tylko szybsi, cwańsi i ci co mają ze sobą śpiwór albo czajnik. Zastanawiałam się czy wywlekać publicznie te nasze brudy, które właśnie wróciły do domu wraz z Tatą i Blanką (o tym co uradziły doktorki - niebawem), ale zdecydowałam, że warto! Bo Polska to taki bardzo dziwny kraj, gdzie jak jedziesz z Córką na trzy doby do szpitala to sąsiadka z pąsem na poliku zapytuje: "Na długo jedziecie na te wakacje?!".
Naszą listę zawsze dzielę na to co bierze B. a co opiekun (tu: Ojciec, prawie święty, znów się sprawdził) oraz tych kilka(naście) rzeczy wspólnych. Tak zwane plecy robimy z naszego kombiaka, który na czas pobytu staje się cygańskim tabor, w którym jest wszystko co może się przydać (bo mamy do szpitala 50 km i nie tak hop siup się dowiezie). No więc, dla Blanki:
  • ciuchy, piżamy, bielizna, dużo, bo zima (tym razem zdarzyły się wymioty w napadzie, więc cały jeden dresik odpadł na samym wstępie)
  • pieluchy, chusteczki i podkłady do przewijania - a dla 8-latki całe opampersowanie zajmuje już trochę miejsca
  • ręcznik, kosmetyki, szczotka do włosów, szczotka i pasta do zębów
  • kubek, łyżeczki, strzykawki do leków, talerzyk, śliniaki, pieluchy do obcierania buzi (żadna z tych rzeczy nie jest przez szpital zapewniana)
  •  leki - u nas jest tak, że pani pielęgnica zabiera zapas z domu i rozdaje, bo swojego nie mają, plus koniecznie coś w razie problemów z Qpą, jakiś czopek, Melilax.
  • wlewki - też mamy bo bywało, że w nerwicy podczas napadu na oddziale słyszeliśmy "a nie macie swoich?!". No to mamy, zawsze
  • wózek - który jest obiektem wielce niepożądanym, mimo, że stanowi Blanki nogi, musi stać przy drzwiach oddziału a nie pod ręką
  • buty na zmianę, papcie, coś w tym stylu 
  • papierologia - historia choroby (jest imponująca, naprawdę), książeczka zdrowia, orzecz. o npspr (żadną moc ma ten papier na oddziale...) i inne
  • jedzenie - bo czasem dieta miksowana wygląda jak zlewki z dnia poprzedniego potraktowane blenderem. Więc kasze w razie małego głoda, deserki, owocki, banany, soczki, obiadki.
Teraz dla Taty (kiedyś jak nie było Mniejszej to dla Mamy):
  • ciuchy
  • klapki (pod prysznic), ew. inne obuwie domowe
  • ręcznik
  • mydło, szczotka, pasta, kubek
  • zimna woda (do zrobienia kaszy, kawy etc)
  •  koc/ śpiwór/ poduszka, gdyby udało się spać na czymś bardziej ekskluzywnym niż krzesło
  • talerz, widelec, kubek, nóż
  • prowiant suchy, gorące kubki, pieczywo, konserwy, kawa, herbata, cukier w słoiku, mleczko do kawy.
Dla obu:
  • mini czajnik - zawsze mamy, w konspiracji, bo nielegalnie. Nie wolno mieć wrzątku w sali. Wolno stać dwie godziny w kolejce do jednego jedynego czajnika na oddziale
  • laptok, tablet - żeby nie zwariować i bajki leciały
  • zapas dwuzłotówek na telewizor, pięciozłotówek na internet i stówek na tzw. pobyt z pacjentem ( co nie jest jednoznaczne z "łóżkiem dla rodzica" ale o tym następnym razem
  •  czarny marker do podpisywania jedzenia w oddziałowej lodówce (bywało, że cały misternie gromadzony zapas lądował w koszu, bo był niepodpisany, a akurat nie było czym podpisać...)
No, także ten tego... Pakowanie - dwie godziny i litr potu. Rozpakowywanie i pranie - dwie godziny i parę brzydkich słów. Wyszczerzenie A. kiedy mówi "Spoko było, bo byliśmy gotowi na wszystko" - bezcenne :)


                                                                                        A. 

Grafika pochodzi ze strony: www.TipToeTens.com i www.nationalgeographic.com

6 komentarzy:

  1. Brawo Wy! "Miszcze" logstyki :-) Tatuś super sie spisałeś :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie lezeliscie? Jeśli w CZD w Wawie, to mieszkam obok i następnym razem pomogę, dajcie tylko znać. Czasem piorę albo gotuję, działam w grupie pomocowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WoooW! Kochana Ty! <3 Nie, to Wrocek nasz umiłowany, Marciniak. W CZD bywalim kiedyś ale się chyba już nie wybierzemy póki co. Dziękuję!

      Usuń
    2. wiesz, że trzymam za Was kciukasy!

      Usuń
  3. Najprawdziwsze true..., U NAS jeszcze karteczki samoprzylepne, woreczki foliowe Ikea oraz pieluchy tetrowe na wymioty i uwaga! - grzałka turystyczna PRL - DO GOTOWANIA jajka na miękko, bo na kolacje MUSI być.., więc i mały garnek, bo w ich aneksach kuchenych mikrofala only..tiaa...

    OdpowiedzUsuń