Od początku stycznia toniemy z Blanką w A) napadach, B) wymiotach i C) kaszlu. Co jedno to gorsze a jak wszystko leci razem to można naprawdę ocipieć. Najgorsze jest jednak to, że jak jedno to drugie a zaraz potem trzecie. Wpadłyśmy w ten kocioł i nijak z niego wyleźć.Blanka ma ciągle napady, krótsze ale jednak, z sinieniem, sztywnieniem, no ogólnie - nieciekawe. Jak ma napady to ma wymioty. Albo ew. ma wymioty zwiastujące napady, już sama nie wiem i mi to w sumie wsio ryba czy sprzątam przed czy po napadzie bo sprzątnąć i tak trzeba.
Jest teraz na tym cudownym nitrazepamie, który owszem - ma jakieś działanie przeciwdrgawkowe ale zwiotcza przy okazji co popadnie. Więc i ledwo siedzi, głowa wisi na boku, plecy krzywe tak, że ma się ochotę płakać. W środku ma z tego tytułu też wszystko zwiędłe, więc i drogi oddechowe i zwieracz żołądka a co za tym idzie ma tony flegmy i wieczny refluks. Plus ślinienie od leków. A jak ma ślinienie, to ma kaszel, bo nie umie tego odkrztusić (B. nie ma zasadniczo odruchu odkasływania) a jak się nazbiera bardzo dużo, to B. wymiotuje. a jak wymiotuje, to pozbywa się leków i ma napady. A jak ma napady to też wymiotuje, zachłystuje, ma kolejną infekcję i znów kaszle. A jak ma infekcję, to ma więcej napadów.... I tak w koło... Poszła dziś w końcu do szkoły ale nie liczę, że potrwa to wiecznie (tj. do ferii czyli końca tego tygodnia). Aż taką optymistką nie jestem...
Na koniec coś do czego początkowo podchodziłam sceptycznie, a teraz już cieszyć się nie mogę, bo nie ma... Pisałam o Blanki czochraniu tutaj: http://oretty.blogspot.com/2017/01/co-to-znowu-jest-czyli-panna-sie-czochra.html. Od momentu, kiedy znów zaczęło Nią tłuc po odstawieniu sterydów, Jej używanie rąk do grzebania we włoskach zaczęło stopniowo zanikać by zniknąć całkowicie... Z tego można wywnioskować tyle, że to była umiejętność, coś co Blanka wygrała z rettem w tą 3-miesięczną chwilę bez napadów. I, że gdyby Jej głowa miała choć chwilę odpoczynku od tego gówna, to mogła by zawalczyć o wiele więcej... Ale tego już nie ma... Jest mi tak cholernie przykro :( A jak musi być Jej? Znów to samo, dupek zabrał, kolejny raz :(
A.
grafika pochodzi ze strony: www.gazeta.pl
O rettttttttty! Przytulam Ciebie, przytulam Blanusię, na dodatek tylko wirtualnie, bo cóż ja mogę...
OdpowiedzUsuńA do sterydów juz sie nie da wrócić?
OdpowiedzUsuńŻelazna powiedziała, że zdecydowanie odradza, ponoć na świecie odchodzi się od tej metody leczenia ciężkich epi. Powód jest taki, że głowa dziecka reaguje jakby "z odbicia" i potem jest jeszcze gorzej. Czego my jesteśmy właściwie dowodem...
OdpowiedzUsuńgrozi też osteoprozą polekową, co też nie pomaga
OdpowiedzUsuń