poniedziałek, 11 września 2017

Już nic nie będzie takie samo

Do końca wakacji dobrnęłam z lekką niepoczytalnością i gigantycznym zmęczeniem. Te ponad dwa miesiące dały my tak w kość bo były pierwsze i ostatnie w swoim rodzaju. Pierwsze, bo Blanka jest już uczennicą, więc Jej zajęcia rewalidacyjne funkcjonują jak szkoła (z przerwą od dwudziestego któregoś czerwca do 1  września a nie tak jak przedszkole, które miało tylko miesiąc na odremontowanie zdemolowanych sal i wracało normalnie do pracy). A ostatnie, bo moje młodsze dziecko zakończyło 3-letni ustawowy okres przyklejenia do matki i wyruszyło z workiem na kapcie i bólem na twarzy do piekola. I wiem, że od teraz wszystko się zmieni; od organizacji i logistyki ich przywożenia, odwożenia, przez czas wolny ich, mój, nasz, po fakt, że w przyszła chwila by odkryć z niemałym zdziwieniem, że jestem jednym wielkim emocjonalnym chaosem...
To się da zauważyć tylko jak się usiądzie na fotelu z ikeły samej. Jak się nie słyszy buczenia, jęczenia i "ale mamooo"-wania. Doświadczam właśnie tego zjawiska; pierwszy raz od prawie 9 lat.
Do tej pory moje życie wyglądało w telegraficznym skrócie tak: przedszkole, szkoła, matura, miłość, studia, ślub, ciąża, Blanka. Wszystko po Bożemu. Potem dramat, zbesztane zwłoki naszych marzeń i planów, regres, rett, walka o B. Następnie nieśmiałe marzenie o zdrowym dziecku, ciąża i totalna masakra w Blanki padaczce. Szpitale, kroplówki, niedotlenienia, hospicjum. I dalej: miesiące oczekiwania czy to drugie nie jest aby takie jak to pierwsze, rozkosz zdrowego macierzyństwa, pierwsze kroczki i słowa. Bunt dwu, trzy-latka, uspokojenie u B. i przeistaczanie się z dziewczynki w kobietkę czyli punkt w którym jestem teraz. Był czas na mnie? Nie było. 24-godzinna opieka nad dzieckiem npspr w stopniu takim jak Blanka (bo Blanka sama niiiiiiic. Zero nic, kompletnie. Za Blankę trzeba zrobić wszystko) wyklucza zadbanie o swoje interesy (pomijając może potrzeby fizjologiczne, i to też nie wszystkie). Plus drugie dziecko, które ma prawo żyć w maksymalnie zdrowym świecie mimo, że w domu ma patologię. One dwie i ich potrzeby... Tak inne, pozornie o różnej wartości musiały się stać dla mnie jednakowo ważne. Bo 2-, 3-latka rozumie w systemie zero-jedynkowym. Nie ma, że przywrócenie Blance oddychania jest  ważniejsze niż ubranie misiowi szalika i czapki. Siłą rzeczy najpierw się przywraca jedną do żywych by sekundę później z uśmiechem na twarzy ubrać Puchata tak by nie zmarzł na spacerku. Jeden do jednego. Obie są tak samo ważne, potrzeby obu muszą być respektowane, mimo, że z perspektywy nas dorosłych są kompletnie nie porównywalne jeśli chodzi o powagę sytuacji. Mniejsza zawsze będzie siostrą swojej wyjątkowej siostry, większa zawsze w moich oczach będzie tą "wybraną" przez los, której poprzez ofiarowane "błogosławieństwo" zabrano tak wiele... Zawsze będę czuć się winna wobec którejś. Zdaje się, że już zawsze będę musiała balansować między światami ich obu. W świecie B. czuję się paradoksalnie pewniejsza siebie (tam jest mała konkurencja ;), mimo, że to świat okrutności, bólu i strat. Świat ciszy, braku porozumienia ale i maksymalnej obecności. Świat walki. Ten drugi jeszcze mnie onieśmiela... Mniejsza zawstydza, ale daje tak rozpierające poczucie dumy... Jest kotwicą w tym świecie i boją by nie utonąć w rozpaczy choroby Blanki. To wszystko jest we mnie, z jednej strony się miesza i tworzy gigantyczny chaos, z drugiej strony jedno z drugim przez lata zsynchronizowało się tak, by trzymać mnie w pionie i bym mogła bywać szczęśliwa. 
Ale teraz przyszedł czas na to by odbudować mnie. Zaczynam metodą małych kroków - np. od uczenia się znów słyszenia siebie. Bo ten głos jest równie ważny co "aaaammm aaaammmm!!!" i "ale mamooooo!!!".

                                                                                                  A.  

Grafika: www.pinterest.com

4 komentarze:

  1. www.zuzannabator.pl11 września 2017 11:21

    No i super! Teraz odżyjesz! Tego Ci życzę. W końcu (podobno) każdy z nas powinien być dla siebie najważniejszy ;))) i samemu zadbać o swoje potrzeby ;)))) CAŁUSKI I POWODZENIA!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. więc teraz korzystaj z okazji i odpoczywaj. Leż dupką do góry i z kubkiem kawki/herbatki i talerzem ciastek, a co!

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam ten spokój i tę panikę w oczach - "co robić?", "co wybrać, żeby nie oszaleć ;P?"

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego posta bije spokój jakiego tu dawno nie było... Proszę odpoczywać :)

    OdpowiedzUsuń