Nie jest tajemnicą, że dzieci to mleko-, krwio- i energiopijcy. Nie zostawią Ci żadnego nadmiaru energetycznego ani witalnego przez pierwszych 18 lat a potem może być wcale nie lepiej. Nie pamiętam już innego stanu niż zmęczenie, w najlepszej opcji o 21.00 jestem tak sobie po prostu zmęczona jak wszystkie matki świata, nawet daję radę przebrać się w piżamę i trafić do swojego łóżka. Gorzej robi się jak status quo ulega zachwianiu i nasze normalne (o, sory, "normalne") życie dostaje jakiś gratis.
Może to być coś zupełnie przeciętnego typu rzygający pies albo bardziej odjechanego - podwójne zapalenie oskrzeli dajmy na to. Mam na myśli u dzieci, bo może być jeszcze weselej, np przy tym ja jestem też chora (choć mało kto by się połapał, plucie flegmą po kątach i umieranie z gorączki na nikim z moich nie robi wrażenia). Po takich dajmy na to 3, 4 tygodniach (bo Mniejsza zaczyna, po tygodniu B., potem ja i robi się miesiąc od pierwszej inhalacji do ostatniej, dwa dni przerwy i runda kolejna). No więc po takim turnusie w leśnej górze zwykłe zmęczenie jest tylko bladym acz przyjemnym wspomnieniem, bo wtedy czuję się jak szmata. Bynajmniej nie taja z viledy tylko jak stare ściuchrane gacie.
Nieważne czy jest zwykle czy nie-zwykle na tzw. atrakcje dodatkowe (typu zakupy) zostaje mi zazwyczaj mniej więcej 1% energii a na ekscesy (kawa z dojazdem) okrągłe 0. Więc żeby zrobić coś wow, to muszę to zrobić nie dodatkowo do planu dnia tylko zamiast, nie mam złudzeń, inaczej się póki co nie da. Fajnie, gdy znajdę kogoś (czyt. niezastąpiona mama moja) kto mnie zastąpi w karmieniu, spacerze, czymś tam. Gorzej jak to co trzeba zrobić wyżre mnie do zera a jedynym o czym marzę wieczorem jest łóżko. I żeby samo mnie przebrało w piżamę.
Brzmi jak marna wymówka... Ale nie jest. Chodzę spać o 21, czasem zasnę przed dziećmi. Sapię jak gadam przez telefon, bo to nie gorąca linia, tylko właśnie przeniosłam B. z łóżka na wózek, pięćdziesiąty raz tego dnia. Ciągle wyglądam jakbym wróciła właśnie z siłki. Można by pomyśleć, że jestem chora, ale nie, wyniki jak koń. To rett-skalpel. Nie dla mięczaków.
Dobranoc.
A.
Grafika: pinterest.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz