![]() |
| Takiego Cię zapamiętam, w kolorze, nigdy czarno-biało |
https://pl.wikipedia.org/wiki/Post%C4%99puj%C4%85ce_kostniej%C4%85ce_zapalenie_mi%C4%99%C5%9Bni). Ciebie nazywaliśmy Kościstym a retta duporettem. Nigdy nie pozwoliłeś, żeby choroba definiowała Ciebie, w zasadzie rzadko o niej rozmawialiśmy albo pisaliśmy, bo mieliśmy wiele ciekawszych tematów.
Zawsze jak leciała w telewizji "Burleska", nasz ulubiony film z Christiną Aguilerą, dostawałam od Ciebie sms typu "Burleska, o 20.00 na Pulsie 2". Wiedziałam, że będziemy oglądać. I będziemy razem ryczeć na końcu, każdy przed swoim kompem, ze swoim winem i popcornem, a jednak razem.
To dzięki Tobie dowiedziałam się jak (nie)smakuje zupa ze szparagów i że z mlecza można zrobić miód. W swoim ogródku miałam kilka roślin ukradzionych (za pozwoleniem) z ogródka Twojej mamy. Której zresztą należy się cały osobny wpis, bo wiedzę pt. "Jak opiekować się dorosłym npspr synem i nie zrobić z niego dziecka" miała w najmniejszym palcu. Zawsze imponowało mi jak doskonale współpracowaliście przy tym zostawiając sobie na wzajem tak dużo przestrzeni. Jej motto "Chrupie Ci chyba w dupie" pozostanie ze mną na zawsze.
Wiele razy radziłeś mi jak pisać, by trafiać w serce. Jak prowadzić bloga, by to nie było miejsce nadźgane reklamami i lokowaniem produktu a miało w sobie coś co w ludziach pozostanie... Kiedyś, kiedy czasy świetności mojego bloga zaczęły odchodzić w zapomnienie, zapytałam Cię: "Tomasz, a Ty się nie stresujesz, że masz mało wejść??" Chodziło mi, że na przykład jeden wpis zyskiwał 100 wyświetleń a nie pół tysiąca jak było na początku. Na co Ty mi odpowiedziałeś "No co Ty, oszalałaś?? Mi wystarczy, że dwie osoby przeczytają, bo napisałem raz a drugi nie muszę powtarzać, zobacz ile mam czasu zaoszczędzone". Tyle wymagałeś od życia.
Tylko z Tobą mogłam debatować godzinami przy projektowaniu Blanki apeli o tym, że ten błękitny jest nazbyt morski a powinien mieć taką bardziej roziskrzoną poświatę... Gdyby tylko klawiaturą można było wywracać oczami to moja by spadła pod stół. Nie miałam litości, mimo, że jak sam zauważyłeś "gdy zapłacisz trzy dychy za druk to się módl, żeby niebieski w ogóle był niebieski" jednak pisałeś jak zawsze "dobrze, Agatko".
Pytałeś o Blankę, sam nigdy nie narzekając. Najgorsze co słyszałam na FOPa to "nogi mi trochę puchną". To Twoje "trochę"... Ból, który jest w ogóle trudny do objęcia rozumem. Pomnożony razy godziny, dni, lata. Ale to wszystko nigdy nie było na liście rzeczy wartych omówienia. Mimo, że ból towarzyszył Ci na co dzień i to w natężeniu, które jest niepojęte.
Miałeś ogromną wiedzę o komputerach, FOPie, umiałeś wspaniale i prosto pisać o tematach najtrudniejszych, bez zbędnego nadęcia i dramatu ale też z fantastycznym poczuciem humoru. Pięknie malowałeś.
Jak coś postanowiłeś - to to zawsze doprowadzałeś do końca. Tatuaż, książka, strony internetowe. Ja mam zawsze miliony wymówek dlaczego nie wydaję książki, dlaczego się nie da to czy tamto. Ty wiedziałeś, że się da tylko kombinowałeś jak.
Co nas różniło? Po pierwsze płeć, ale to nadawało naszej przyjaźni koloru i chroniło nas byśmy nie wpadli w damsko-damską rutynę pt. "kuwa, co na obiad?/ no nie wiem znów co/ dzieci kaszlą/ no moje też kaszlą/ zapomniałam zadzwonić do przychodni/ no ja też itd". Twoje męskie widzenie świata pozwalało mi spojrzeń na niego mniej emocjonalnie, z kolei ta kobieca część Twojej natury i ogromna wrażliwość powodowała, że szybko stałeś się moją jedyną (męską) przyjaciółką.
Czasem pisaliśmy mniej, czasem więcej ale zawsze, gdzieś tam, po drugiej stronie łączy - byłeś. Każda informatyczna kwestia, która mnie pokonywała (czyli w zasadzie każda), ulotki Blanki z apelem o 1%, wszystko co komputerowe pomagałeś mi zrobić Ty. Mi, moim koleżankom, koleżankom koleżanek. Nigdy nie mówiłeś "Nie, bo mam FOPa i nie". Taki byłeś. Zawsze na tak.
Kilka dni temu zapadła decyzja, że lecisz. Że tak, jak brzmiał Twój ostatni wpis ze zdjęciem na fb "Czas już do domu". Czas...
Choć tak bardzo boli pustka, którą zostawiłeś po sobie to jesteś już w domu. I mam nadzieję, że do mnie też czasem wpadniesz. Teraz będzie zdecydowanie łatwiej to zorganizować.
A.
Blog Tomka tutaj: https://tprzybysz.wordpress.com/.
Jego wkład w to by cała FOPspołeczność razem walczyła z tym okrutnym przeciwnikiem jest ogromny, bo to Tomek tak naprawdę wszystko w temacie zaczął i pociągnął.

Ściskam Cię Agatko jak zawsze, pięknie opisałaś piękną przyjaźń z niezwykłym człowiekiem! Całuski!!
OdpowiedzUsuńZatem czekam na Twoją książkę Agato...Zamówię w przedsprzedaży.
OdpowiedzUsuń