środa, 22 lipca 2020

Czym rehabilitacja jest tak naprawdę


"Znów nie pojedziemy na reha". Ile razy to wybrzmiało w mojej głowie i to nie tak sobie po prostu jako chłodne stwierdzenie faktu, o nie. Zwykle taka myśl generuje we mnie całą lawinę uczuć, od delikatnego niezadowolenia, że znów dupa z planów, przez rozczarowanie, aż po mega wkurw. A to wszystko dlatego, że rehabilitacja to nie tylko godzina machania krzywą nogą za pieniądze nfz-tu, darowizny z 1% lub za pieniądze własne. Dla nas to coś o wiele wiele więcej. 
Bycie opiekunem dziecka npspr zwykle, w ten czy inny sposób, z takim lub innym natężeniem, oznacza kibel. Udupienie, zakotwiczenie, zamknięcie. Im dziecko większe tym trudniej o spontan typu wyprawa do parku, na lody czy gdziekolwiek, zwłaszcza jak dziecko nie chodzi i wiąże się to z kolejnym tego dnia wysiłkiem, pt. transport dziecka/wózka/dupereli. Można się zniechęcić. Bynajmniej ja już jestem na tym etapie - nie chce mi się i już. Albo raczej nie mam siły i świadomie minimalizuję ilość przeniesień, zapakowań i przejazdów do koniecznego minimum. 
Ale z drugiej strony ile można gadać do B., która może mieć już maminego monologu po prostu dość. Czasem tak bardzo potrzeba kontaktu z kimś innym, chwili rozmowy, interakcji. Na kawę z koleżankami to ja tak od wielkiego święta, samej to dwa razy w roku po dwie godziny, i czasem w głowie jęczy mi "No wyjdź, wyjdź gdzieś. Do ludzi. Pomaluj oko". I wtedy pojawia się rehabilitacja. Fakt, namęczysz się trochę, upocisz, zedrzesz noski nowych balerin za 29 zł ale wyjdziesz. Zrzucisz dres, założysz kieckę (którą zaczepisz się o wózek 10 razy) i wybiegniesz z domu zobaczyć jak tam się sprawy mają w prawdziwym świecie. Bo rehabilitacja córki to oprócz wyścigów z rettem, też:

Towarzystwo
Zauważyłam, że czasami wchodzę do naszej szkoły z prawdziwą euforią. Każdej z pań mówię z ekscytacją "Dzień dobry!" a B. pozdrawia wszystkich z wózka niczym Królowa Elżbieta w trakcie obchodów swoich oficjalnych urodzin. Z rehami znamy się od lat, z niektórymi nawet lubimy a z innymi lubimy się bardzo. Pogadać z kimś dorosłym i... mówiącym jest wprost cudownie. Przez miesiące po Blanki operacji, potem w koronowym lock-downie odzwyczaiłam się od towarzyskich spotkań tak bardzo jak bardzo przywyknęłam do dresu i makijażu typu make-up-no-make-up. Taka odmiana z odmalowanym okiem i w ludzkim ubraniu naprawdę jest przyjemna. 

Plan dnia
Jak jest rehu to dzień leci całkiem inaczej niż jak go nie ma. Po prostu leci a nie wlecze się jak flaki. Jest coś przed, szykowanie się do wyjścia, odpoczynek po powrocie. I takie miłe poczucie, że oprócz siedzenia z dzieckiem w domu i całodniowego piłowania paznokci zrobiło się COŚ wartościowego.

Lek na wyrzuty sumienia
Stopa krzywa, ręce poprzykurczane, brzuch napięty, czyli story of my life. I teraz co. Należałoby z Nią ćwiczyć, zakasać rękawy i wyginać ciało vojtą a na deser bobathem. Tylko, że niezbyt ma się siłę albo czas, ewentualnie motywację. To jest naprawdę problem jak się chce być super-matką i obrywa po raz n-ty nogą w zęby od córki, która bardzo wyraźnie woli mieć od tego swoich ludzi a mamę od gilgania wieczorem w łóżku. I wtedy w magiczny sposób wybawia mnie z samo-udręki rehu. Ile warte jest poczucie, że dziecko wyćwiczone, rozmasowane, wygimnastykowane i to profesjonalnie a ja nie musiałam przy tym nawet kiwnąć palcem. 

Szansa na zakupy
Tu już trzeba mieć swojego zaprzyjaźnionego terapeutę, a nie kogoś przypadkowego. Nasi kochani jak tylko pada hasło "marzę o samotnej pół-godzince w Netto" mówią tylko "niech Pani leci, my ćwiczymy". Czasami tylko tak dla relaksu, ale bywało, że 45 minut reha to była jedyna okazja bym zrobiła zakupy bez Blanki na plecach. Z nią to się prawie już nie da; prowadzić wózek, plus kosz na zakupy, zbierać zakupy, poprawiać maskę, ocierać ślinę i płacić. I jeszcze pakować zakupy, B., wózek, i nie zwariować. Nierealne. 

Kawałek Jej świata, takiego tylko Jej
B. jest bardzo towarzyska, kontakty międzyludzkie i emocje od zawsze była Jej najmocniejsza stroną. Uwielbiała kontakt z ludźmi, zmiany twarzy i min, żarty i gadki przy kawie. Widać jak rozkwita gdy terapeuta do Niej mówi i mimo, że to jest naprawdę ciężka praca to Ona ją naprawdę lubi. 
Przez te kilka lat zrezygnowaliśmy z kilku fizjoterapeutów tylko dlatego, że B. ich nie polubiła, bo ćwiczenia to też bliski kontakt więc trzeba kogoś polubić. A jak B. mówiła, że niefajny to po co się męczyć. 
Niedawno wróciła nasza fizjoterapeutka po krótkim urlopie macierzyńskim i jak powiedziałam B., że S. wraca to mi dziewczyna skakała pod sufit a jak już się zobaczyły naprawdę to z tych emocji dostała napad. Ale to taki z autentycznego szczęścia. 

Tak to wygląda u nas. Rehabilitacja nie na wyścigi, metody, postępy i przechwałki na internetach. U nas efektu i tak nie będzie, jak stopa zrobi się mniej sina to już są owacje na stojąco i to nam wystarczy. Rehabilitacja jest częścią naszego życia, też towarzyskiego. Czymś co pomimo wysiłku daje uczucie jakiegoś spełnienia. Mimo bycia obowiązkiem - cieszy. 

Moja ś.p. Babcia mawiała "nie męcz Jej tą rehą". Odpoczywaj Babuniu i się nie martw, Ona to kocha. Tak wszystko zorganizowałam, żeby mimo wysiłku była w tym szczęśliwa.

                                                                                   A.

Grafika: pinterest.com



3 komentarze:

  1. Oj tak, tak...
    A ja sobie siedzę i już sama nie wiem, co robić z tego szczęścia ;) - Młodsza na półkolonii cały tydzień, a Starsza u koleżanki z nocowaniem - wakacje!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale rozumiem, choc moje dzieciaki zupelnie zwyczajne, zdrowe. ;) Przez ten caly covid siedze z nimi (pracuje, powiedzmy) w domu od marca. Caly czas slysze: mama jesc, pic, zrobilem kupe, ona mnie bije, on mi dokucza, a moge cukierka, a dlaczego nie, itd. Wszystko wyzamykane, ani szkoly, ani zajec pozalekcyjnych, nawet na zakupy jezdzil po pracy maz. Jak w koncu otworzyli basen i ruszyla druzyna plywacka, malo sie ze szczescia nie poplakalam. Dzieciaki plywaja, a ja mam 45 minut dla siebie, na lezaczku, z ksiazka. Bajka. :D
    Pozdrawia imienniczka, z cora - prawie imienniczka Blanki (Bianka)! ;)

    OdpowiedzUsuń