Wbrew moim skłonnościom do pajacowania, temat jest poważny a u nas to już nawet bardzo poważny. Żarty się kurna skończyły, bo dziewczyna krzywa jest jak jasny gwint więc po ogarnięciu padaki, budowów i wbrew zapewnieniom naszego lekarza reh (że nie warto robić cokolwiek, bo i tak krzywa będzie) zaczęliśmy niedawno akcję plecy. wtorek, 7 sierpnia 2018
Skolioza, psychoza, tralala, rym, cym, cym
Wbrew moim skłonnościom do pajacowania, temat jest poważny a u nas to już nawet bardzo poważny. Żarty się kurna skończyły, bo dziewczyna krzywa jest jak jasny gwint więc po ogarnięciu padaki, budowów i wbrew zapewnieniom naszego lekarza reh (że nie warto robić cokolwiek, bo i tak krzywa będzie) zaczęliśmy niedawno akcję plecy. środa, 1 sierpnia 2018
Ciężar odpowiedzialności
"Dorosłość" i "beztroska" to w sumie nie są za bardzo synonimy ale natura człowieka już tak jest skonstruowana, że wiedzie go czasem na tak bardzo ekscytujące obszary potrzeb stricte swoich własnych. Nie dzieci, nie czyiś tylko swoich. A ma się tych potrzeb trochę, od prozaicznych typu siku, po pośrednie (potrzeba odpoczynku, czekolady, coś) po jakieś totalnie odjechane i absurdalne typu samorealizacja, marzenia, nie wiem co tam jeszcze. Każdy człowiek je ma i każdy musi czasem wykombinować ja tu zrobić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni ale żeby ugrać też przy okazji coś dla siebie.
poniedziałek, 28 maja 2018
"Doskonale daję sobie radę" i inne samobóje
Dzielne, silne kobiety to my! Supermatki wyjątkowych dzieci to my! I to jeszcze od zadań specjalnych, zawsze gotowe wstać nawet jak upadną pięćsetny raz. Napędzane miłością, zdeterminowane by walczyć do upadłego. Nie jest tak? Nie na takie nas kreuje świat i co gorsza - nie na takie kreujemy się same? Myślę, że trochę tak i same sobie tym strzelamy w kolano.A to nie jest tak, jak ze zdrowymi dziećmi w reklamie, że tryb "matka" odpala się automatycznie a mydełko Bambino samo skacze nam do koszyka w tesko. To nie jest tak, że pewnego dnia budzimy się w nowej rzeczywistości, zakasujemy rękawy i z mocą tajfunu wstępujemy w elitarne szeregi armii matek dzieci niepełnosprawnych. To w ogóle nie jest tak...
piątek, 4 maja 2018
Mówiłaś mi...
Jestem dziś wywalona z orbity. Optymiści powiedzą, że zaczyna mówić, za rok pójdziemy na własnych nogach na pielgrzymkę a za dwa zda maturę.
poniedziałek, 9 kwietnia 2018
Rocznica
Dziś mija równy rok od odzyskania przez nas życia. 9 kwietnia 2017 Blanka przyjęła pierwszą dawkę leku, który po latach błądzenia okazał się Tym Lekiem i pomału, z dnia na dzień, pozwolił nam odzyskać choć względny spokój. Bo to co było przed to był koszmar... Kilkanaście różnych kombinacji leków, sterydy, zmiany neurologów, 7 lat kompletnie bezowocnego leczenia. Skutki uboczne i napady, napady, napady. I jeszcze więcej napadów. Coraz silniejszych. Coraz masywniejsze niedotlenienia, jego objawy, utrata chodu i wielu, wielu rzeczy, które przestała móc robić. Strach, lęk, bycie w ciągłej gotowości do wyrwania Jej śmierci. Tak to było...piątek, 30 marca 2018
Moja i Twoja nadzieja
"Zobaczysz, wyzdrowieje". "Nie wolno tracić nadziei, wynajdą na to lek". "Jeszcze będzie biegać". Brzmi znajomo? I weź tu wytłumacz człowiekowi z innego wymiaru, że jesteś kosmitką, i, że Twoja nadzieja to kompletnie inna nadzieja niż jej/jego. Bo nie jest zaprzeczającą rzeczywistości wizją dziewczęcia, które porzuca kajdany retta i biegnie na pierwszą randkę... Twoja nadzieja to mozolnie odgrzebywany z prochów sens czekania na jutro a nie coś optymistycznego co przybija Ci co rano piątkę i rzecze "Do boju, najlepsza matko świata". O swoją nadzieję musisz zatroszczyć się sama, nawet jak czujesz, że właśnie oto stanęłaś na podium z mianem "Najgorsza matka roku".wtorek, 20 marca 2018
Moje paranoje
Subskrybuj:
Posty (Atom)
