piątek, 23 października 2026

"Ja tylko na chwilę" - o parkowaniu na kopertach

 Wydawać by się mogło, że wszystko już zostało powiedziane i napisane (sama wracałam do tematu kilkukrotnie), zwłaszcza, że to kwestia prosta jak konstrukcja cepa. Są tacy co ich los pokarał, mają pewne znaczące deficyty jeśli chodzi o przemieszczanie i mogą parkować na miejscach przeznaczonych do tego oraz reszta świata, która ma zdrowe nogi i nie może. Nawet powiedziałabym dobitniej - nie może a nawet nie musi. I niby kropka. Wszyscy powinni być zadowoleni - ci niepełnosprawni, bo maja coś co realnie im pomaga dotrzeć w miejsce docelowe i funkcjonować w świecie choć odrobinę sprawniej, i zdrowi, bo takie miejsce na niebiesko co jakiś czas nie stanowi w zasadzie problemu. Ale nie. Niebieskie miejsce parkingowe z białym znaczkiem człowieka na wózku bywa nadal centrum walk o Bóg jeden wie co. I przyznam szczerze,  że z każdym rokiem mojej opieki nad B. coraz chętniej brałabym w tej odsieczy udział. Bo wolna koperta ( w sensie nie zajęta przez kogoś pt. "ja-tylko-na-chwilę") to symbol czegoś w co coraz bardziej tracę wiarę - w świat przyjazny takim jak my. 

   Mogłabym pisać całe setki wyrazów i zdań jak bardzo wielkie znaczenie ma dostępność. Dostępność miejsc, ludzi, zdarzeń. Dostępność, gdy nie ma się nogi albo rąk czy ma się retta i matkę, która ledwo już daje radę wypakowywać ten cały majdan z auta by potem go zapakować. Można też mieć głęboki autyzm, który bardzo utrudnia funkcjonowanie czy cokolwiek innego, co powoduje, że jest naprawdę trudniej niż zdrowym. Wszędzie daleko i po schodach może być dla mnie kiedy nie mam ze sobą B. oraz dla większości świata ludzi zdrowych; nabijemy sobie wtedy kroki, złapiemy świeżego powietrza, to, że parkujemy dalej nie zmieni wiele całościowo. W przypadku osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów kwestia jest diametralnie inna - odległość od miejsca docelowego może odebrać szansę by tam w ogóle dotrzeć. Bywało, że trzeba było rezygnować, bo ktoś zastawił kopertę połową swojego auta albo nie było kopert wcale. Zdarza się tak "zwężona" czy przyparkowana od tyłu koperta, na którą nie da się wjechać bądź nie da się wyjąć wózka czy człowieka z niepełnosprawnością. One dlatego są szersze i dłuższe... To nie jest widzimisię, autentycznie potrzebujemy tego miejsca by się rozpakować, wyładować, zapakować, przenieść, dźwignąć itd. Tam wtedy nie ma nikogo jak się szarpiemy z wózkami, człowiekami, śpiworami do wózków, odpinanymi daszkami itd. Nie ma nikogo kto by pomógł, bo ten co był tylko na chwilę przecież po chwili odjechał. Wysiadł o własnych siłach i na własnych nogach poszedł do domu, gdzie coś takiego jak niepełnosprawność szczęśliwie nie istnieje. 

Jest we mnie ogrom żalu, takiego globalnego żalu do ludzi na kompletny brak zrozumienia. Czasem mam siłę prosić, by odjechali skoro nie mają uprawnień a czasem mi się już tylko chce płakać. Bywa, że oczami wyobraźni widzę jak B. wysiada mi z tyłu auta i łomem rozwala komuś szybę. Najczęściej jednak proszę, tłumaczę, pytam...Staram się nie robiąc nikomu problemu przepchnąć się i to moje duże niepełnosprawne dziecko wraz z jej dużym wózkiem przez życie. Wcisnąć się na tą kopertę jakby ono było tym najlepszym pierwszym miejscem w przedszkolu obok ukochanej Pani. Jakby tam na tym niebieskim polu coś dawali...

Bo dają. Mi i mojemu dziecku dają. Poczucie, że ktoś dla nas ten kawałek miejsca zostawił. Że będzie nam bliżej i choć odrobinę łatwiej. Że wieczorem nie wezmę sobie czegoś na plecy, bo mnie akurat bolą mniej. Że mamy jakiś przywilej przez tego ch.ja retta oprócz całej listy jego okropieństw, które musimy znosić na co dzień. 

Ale jak widzę oczy cielęcia czy jakiejś innej sarny, które są okrągłe jak zero (zrozumienia) to mam ochotę wyjść ze skóry. Albo się rozpłakać (moment ten jest coraz bliżej) czy zrobić awanturę jakiej świat nie widział. Co innego, gdy ktoś mówi "sory, resory już odjeżdżam" ale to jest nadal rzadkość. Zwykle to jest walka, argumenty, przykrości i paskudne słowa. Albo lekceważenie. 
Przecież to jest tylko jedno na ileś tam miejsc, gdzie ewidentnie nie staje się by pobiec po bułki do piekarni. Ani żadna rezerwówka, dla chcących zaparkować bliżej. To też nie jest ekskluzywny parking dla celebrytów. Koperta to miejsca dla ludzi z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ, która ma choć odrobinę ułatwić im życie. 
 
Czasem słyszę "bo wam nie wiadomo jak pomóc". Yyy, jest setka sposobów tak szczerze mówiąc, ale jak każdy z nich to za dużo to omiń po prostu niebieskie miejsce. Zostaw je wolne dla kogoś, kto widząc pusty, błękitny prostokąt powie z nieudawaną radością "ależ mam/ mamy dziś szczęście". Naucz swoje dzieci, że niepełnosprawni mają swoje miejsce na tym świecie, więc tego miejsca im nie zabieraj. Choroby, niemocy, bezsilności, bólu nie chcę się od kogoś wziąć, prawda? Niech tak będzie też z miejscem, gdzie mogą wygodniej postawić samochód by móc załatwić wszystkie normalne sprawy codzienności. 


                                                                                       A. 

Grafika: pixabay.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz