czwartek, 31 sierpnia 2017

Kilka racjonalnych przyczyn nieracjonalnego zachowania matki dziecka npspr

Zastanawiasz się często "Co z nią jest?" i znikąd odpowiedzi? Myślisz "jest walnięta" i wracasz szybko do swojego poukładanego życia. Oceniasz w myślach takie czy inne zachowanie, które nijak nie wpasowuje się w kanon matki-heroiny, która oddaje życie za swoje krzywe i nie do końca idealne dzieciątko. Tak? To posłuchaj dlaczego bywam kompletnie nieracjonalna.

piątek, 25 sierpnia 2017

Samotność w Zespole Retta

Temat wywołany do tablicy przez moje rett-mamy, które zawsze pomyślą o tym co zadręcza mnie. Pytam dziś zatem przy popołudniowej kawie męża "Ej, myślisz, że Blanka jest  samotna?" na co ten mi odpowiada bez sekundy namysłu: "nie jest, bo jestem ja a ja jestem dla Niej najważniejszy". Tadam! :D Z nas dwóch na szczęście jeden włosa nie dzieli nawet na pół ;) Ma w tym całkiem sporo racji, bo mimo, że ja się opiekuję B. przez większość czasu to jednak jest Ona niezaprzeczalnie córeczką tatusia. Jak źle, to do niego ewentualnie się uśmiechnie a resztę świata obdarowuje spojrzeniami pogardy, jak ogarniają Ją jakieś jazdy i potwory to tylko A. jest w stanie Ją uspokoić. Tak było, jest i będzie. Ale przecież A. nie jest jej całym światem (mimo, że sam tak twierdzi) i może się czuć w jakiś sposób osamotniona...

czwartek, 17 sierpnia 2017

Panna B. - polekowa reaktywacja

Dalej będzie w klimatach psychotropowych, bo temat ważny i jakże często pomijany u pacjentów, którzy niejako głosu nie mają. Wiele razy słyszałam, żeby nie bać się uzależnienia, bo "się nie uzależni". No sama nie, mama zrobi to za Nią. Fakt jest taki, że uzależnienie bywa bardzo silne pomimo, że pacjent z tych teoretycznie nieświadomych i sam sobie dawki nie zwiększy jak mu się zrobi smutno (wpis poprzedni). Ale o czym ja tu chciałam pisać... Ano o tym, jaka jest B. teraz - oczyszczona, po odwyku od nitrazepamu, pomimo trzech innych leków. Bo jest inna i tak bardzo i cudownie JEST.

środa, 9 sierpnia 2017

Wieści z odwyku

Benzodiazepiny. Brzmi nieźle, smakuje jeszcze lepiej ale weź to gówno rzuć... Po ponad dwóch latach przyjmowania (i spania) powiedz B. że to koniec bo te cuksy są złe i Ją otumaniają, i mimo, że śpi to sinieje tak, że może sobie zasnąć na dużo dłużej niż jedna noc. No i co najważniejsze benzo (czyli nasz nitrazepam, czarodziej snu) można brać krótko, tj. np dwa miesiące, bo nie dość, że upomną się nery i wątroba to jeszcze głowa. A z nią na odwyku to już nie ma żartów.
Decyzja o odstawieniu nitrazepamu zapadła wiosną, po tym jak z dobrym efektem wprowadziliśmy Petinimid (to po co zachrzaniamy do Zgorzelca) Doktor kazała powolutku, stopniowo i bez nerw wyprowadzać nitra. 

piątek, 4 sierpnia 2017

Teatr jednego aktora

To bez znaczenia gdzie jesteśmy - na rybie nad Bałtykiem, na poczcie, w spożywczaku, w tesko, na przystanku. Zawsze jesteśmy w centrum. Publika cichnie, zaczyna się szoł. I nie musi być nawet efektów specjalnym typu B. pierdnie siarczyście, B. sinieje i się dusi ani nawet B. ma napad. Wystarczy, że siedzi sobie cichutko i klepie. I jest. Taka INNA niż inni. Tak bardzo rozwalająca ładny obrazek sielskiego życia w małym bądź większym mieście. 
Kiedyś maskowałam się tym, że była mała. Mogła śmiało udawać zdrowe lecz ciut leniwe dziecko (takie duże a jeszcze mamusia wozi, he?). Teraz zrobiło się niefajnie...

sobota, 15 lipca 2017

Portret pamięci Anioła


Ja nie wiem o czym ma być ten wpis... Ale on być musi, nawet jak niewiele wniesie treści, bo na pewno wniesie pewien obraz, który wrył mi się w głowę i może być tak, że pozostanie też w sercach kilku z Was... Zdjęcie obok autorstwa Dagmary Peryt (https://studiodagala.wordpress.com) to efekt naszego nieśmiałego (a tfu tfu!) powrotu do życia po ponad 3-letniej jeździe padaczkowej. Coś, o czym marzyłam a co było przez większość Blanki życia poza naszym zasięgiem. Dlaczego? Bo do niedawna dwa czy trzy pstryknięcia migawki aparatu i flesza powodowały, że leżała sztywna w napadzie... I ani o zwykłych ukochanych przeze mnie domowych zdjęciach nie było mowy (poza łapanymi w pośpiechu i z obawą) ani tym bardziej o profesjonalnej sesji fotograficznej. Ale dzięki Bogu, uprzejmości retta, pomysłowości naszej neuro i wybitnemu talentowi Dagmary się udało. I to jak! Zobaczcie sami...

wtorek, 11 lipca 2017

Grasz w zielone??? Gram!

Jak zapeszę to trudno, przynajmniej będzie od razu winny, dzięki któremu nam nie wyszło. Najważniejsze, że decyzja jest i będziemy się jej trzymać jak pijany płota. Zaczynamy sprzedawać posiadłości (nie jest tego aż tak wiele ;))), ruchomości i nerki, błagać lotto żeby dało nam w końcu coś wygrać i Boga o przychylne wiatry. Nie cofnę się przed niczym, żebym tylko mogła otworzyć dziewczynom okno na taras i pokazać im morze... Morze zieleni, fale zboża, śpiewające ptaszki i wolność. Tak! Tylko tego dziś chcę.