środa, 20 lutego 2019

Między nami kosa czyli złośliwość za złośliwość

Miałam w swoim życiu epizod hospicyjny; jedna z moich babć musiała w takim miejscu przeskoczyć na drugą stronę tęczy. I jakkolwiek hospicjum to też życie a cała obsługa starała się bardzo, zresztą tak jak i rodziny pacjentów to jednak to była klasyczna umieralnia i naprawdę wiało trupem. Do dziś mam w swojej głowie nieprzepracowane strachy z tamtego czasu ale nie o tym dziś tylko o pewnej broszurze, którą czytałam czekając na odwiedziny u babci i udając, że jak czytam to widzę/czuję/słyszę mniej i jest całkiem fajnie. A nie było. Broszura ta była natomiast o tym jak opiekować się pacjentem terminalnie chorym a moją uwagę przykuła sekcja "Tego nie wolno Ci robić!"

czwartek, 31 stycznia 2019

Weźmiesz ją? Na chwile...

Pierwsze miesiące życia naszych dzieci obfitowały w ambitne rozmowy na ambitne tematy, najczęściej jednak dało się słyszeć: "Ej (ty, drugi z dwóch) weźmiesz ją?" Bo się na przykład chciało zrobić na maksa egoistyczne i skąpane w samotności siku albo cokolwiek innego wymagającego użycia dwóch rąk. Czy tak po prostu odsapnąć, bo moje obie były takie bardzo... przyklejone ;) Ja z kolei mimo, że rozpływam się nad wspomnieniem takich małych mlecznych i przyssanych to jednak, będąc zdeklarowaną jedynaczką, zawsze lubiłam najbardziej pobyć sama ze sobą. Nawet dłużej niż w sytuacjach zaspokajania fizjologii. I podczas gdy małe mleczne w większości wyrastają z tego stanu 100% zależności od matki to są takie, które się na ten krok nie decydują. Mijają dni, miesiące i lata. I przychodzi dzień kiedy wychodzisz na taras i krzyczysz w puste przestworza łąk i lasów "Weźmiesz ją?!?! Na chwile! Chociaż na 10 minut..." Cisza. Nikt nie odpowiada.  

czwartek, 3 stycznia 2019

A Ty? Ile sobie odpuścisz, do szczęścia?

O ile walka z samą chorobą dziecka zależy od wielu czynników zewnętrznych (np jak wredny jest Twój rett itd.) to to jak będzie wyglądała walka w Tobie zależy też od nas samych. I moje doświadczenie mówi, że sprowadza się do trudnej i pochłaniającej lata nauki odpuszczania sobie (i innym). Wybaczania sobie (i innym, w tym rettowi). Olewania (i nie zadręczania się wyrzutami sumienia). Bo to, że w końcu każdy z nas (nawet najbardziej ambitny rodzic dziecka z ograniczeniami, który zatańczy na rzęsach Jezioro Łabędzie) w końcu się podda. Pytanie jest tylko czy podda się opadając miękko na kanapę z kawką i poczuciem "wyżej zadu nie podskoczę" czy pokiereszowany i poturbowany do krwi wpadnie do dziury, z której wyjść można już tylko w kaftanie.

wtorek, 1 stycznia 2019

By w tym nowym roku...

Jestem strasznie sentymentalna. W dodatku - wszystko co było najczęściej idealizuję pamiętając tę dobrą część a złą zupełnie pomijając. Święta sprzyjają takim wycieczkom w przeszłość... 
Szliśmy niedawno na spacer, coś mi zapachniało, coś otworzyło jakieś szufladki, zatęskniło się, przeniosło w czasie. Mówię do A. "Pamiętasz... Jak było bosko z małą B. przemierzać całe miasto takim wczesnym wieczorem. Oglądając światełka, pokazując szopkę... Pamiętasz to uczucie wolności. W życiu przed rettem?". A. upojony zapachem choinki i smogu naszego miasta, do którego teraz musimy już jechać ze wsi jak na wyprawę i za którym jednak trochę tęskno, obudził się nagle jak ze śpiączki i wrzasnął: "Co??? Jakie światełka, duperele? A nie pamiętasz już jak się wtedy o Nią bałaś?! Bo ja się bałem jak diabli". O... Myślałam, że już zapomniałam.

piątek, 14 grudnia 2018

Jak ja to przeżyłam, czyli opowieść z laryngologiem w tle

Moje dwa światy. Psychodeliczna sytuacja kiedy w ułamku sekund przeskakujesz z jednego matrixa w drugi; z napadu w "poczytaj mi o tupciu chrupciu", i z powrotem - ze świata ciekawskiej i najsłodszej 4-latki do świata uwięzionej w ciszy 10-latki. Stoisz po środku i najważniejsze sprawy obu Twoich dzieci bombardują Cię z każdej strony i w dodatku są totalnie nieporównywalne. 

środa, 21 listopada 2018

Cudowne lata. 10.

2008 rok. Wczesną wiosną okazało się, że mdli mnie coś za długo jak na ostatnio zjedzoną sałatkę śledziową. Że serce bije mi gdzieś dalej, jakby w okolicach brzucha. Że tam jesteś Ty. Wiedzieliśmy od początku, że będziesz doskonała i, że bycie Twoimi starymi to naprawdę nie byle co. Przewidywany czas Twojego zmaterializowania się bo tej brutalniejszej stronie brzucha szacowany był na Mikołajki, ale, że w naszej rodzinie nie zna się słowa "cierpliwość", to 21 listopada, o godzinie 13.00 wydarłaś się "AAAA!" co odczytałam jako "Oto jestem, matko moja, od dziś będziesz mi służyć". Tak też się stało.

czwartek, 1 listopada 2018

W imieniu Królowej i swoim

Nie będę znów publicznie roztrząsać ile to dukatów kosztuje projekt pt. "mam chorom curke" ;) Każdy kto ma choćby zdrowe dziecko wie, że to nie dość, że krwiopijca to jeszcze niezła studnia na gotówkę. Jak dzieciok chory to jest jeszcze weselej a potrzeby nie mają końca a wraz z wiekiem wydaje mi się, że robi się ich więcej i więcej i jeszcze więcej. A mennicy w piwnicy nie ma. I dupa. Trzeba iść i prosić. Trzeba przekonać ludzi, żeby pomogli. I to jest duży problem. Przyznam, że też mój osobiście...