czwartek, 5 marca 2020

Komu? nikacja

Świat się zmienia. Rett się zmienia. Coś co kiedyś było zupełnie poza zasięgiem, pewnego dnia objawia się jako jedna z opcji. Niesamowite, prawda? Że nawet rett może zaskoczyć, i to pozytywnie.
Nie wiem czy to jest kwestia przedstawiania retta w mediach w taki a nie inny sposób, czy ludzie naturalnie gonią za upraszczaniem spraw, żeby móc je ogarnąć rozumem ale od zawsze na hasło "rett = nie mówi" słyszałam "A komunikacja alternatywna?? A mówienie komputerem? A obrazkami? A gestami? A ruchami gałek ocznych?". Tak... Generalnie tak ale niestety nie jest to takie proste. 

wtorek, 11 lutego 2020

Być jak inni

Integracja. Inkluzja. Wsparcie. Tolerancja. Akceptacja i wiele innych sztandarowych haseł, które warto mieć w swoim cv, bo otwartym na niepełnosprawność, inność, wyjątkowość fajnie być i basta. I przychodzi nam to łatwo jeżeli jesteśmy nowocześni, oświeceni i świadomi, przynajmniej w teorii. A co jeżeli mamy na przykład 5 lat i mamy wszystkie te hasła wdrożyć ot tak, na już i to w całkiem brutalnej praktyce, bo nie mamy wyboru? To musi boleć.  
Widuję "te drugie" dzieci tułające się po korytarzach przychodni, ślęczące pod gabinetami terapeutów i czekające na npspr brata czy siostrę.

środa, 22 stycznia 2020

Żegnaj Przyjacielu

Takiego Cię zapamiętam, w kolorze, nigdy czarno-biało
     Tak dużo nas łączyło. Zamiłowanie do mielonych i długich spacerów - na początek. Czarne poczucie humoru i daleko posunięty dystans. Oboje byliśmy z branży, ja matka dziecka npspr, Ty - osoba doświadczona wyjątkowo rzadkim i wrednym świństwem ( o FOP tutaj 
https://pl.wikipedia.org/wiki/Post%C4%99puj%C4%85ce_kostniej%C4%85ce_zapalenie_mi%C4%99%C5%9Bni). Ciebie nazywaliśmy Kościstym a retta duporettem. Nigdy nie pozwoliłeś, żeby choroba definiowała Ciebie, w zasadzie rzadko o niej rozmawialiśmy albo pisaliśmy, bo mieliśmy wiele ciekawszych tematów. 
     Zawsze jak leciała w telewizji "Burleska", nasz ulubiony film z Christiną Aguilerą, dostawałam od Ciebie sms typu "Burleska, o 20.00 na Pulsie 2". Wiedziałam, że będziemy oglądać. I będziemy razem ryczeć na końcu, każdy przed swoim kompem, ze swoim winem i popcornem, a jednak razem. 

środa, 15 stycznia 2020

Było w Niej COŚ nieuchwytnego

"Coś z nią jest nie tak...", Na pewno jest zdrowa?", "Chyba Pani przesadza, choć minimalnie może i tak" a potem "A to na pewno jest rett?", "Naprawdę nigdy nie mówiła??", "Serio chodziła? Sama?!". I tak od zawsze. Nasz rett od początku był jakiś taki... nieuchwytny. Trudny do określenia, sklasyfikowania, zdefiniowania i opisania. Na początku wszyscy w koło czuli, że coś może być nie tak ale w żaden sposób nie dało się tego nazwać, przynajmniej przez pierwsze 14 miesięcy Jej życia. Mąż, mama, babcia, lekarze, rodzina słyszeli ode mnie wciąż "COŚ jest nie halo" i albo w to uwierzyli i załamywali ręce bo co to jest to COŚ albo mnie zbywali pół-uśmieszkiem typu "no weź nie fisiuj, teraz te matki to szukają sobie problemów". 

sobota, 11 stycznia 2020

Czym ja jestem ciągle taka zmęczona (?)

Nie jest tajemnicą, że dzieci to mleko-, krwio- i energiopijcy. Nie zostawią Ci żadnego nadmiaru energetycznego ani witalnego przez pierwszych 18 lat a potem może być wcale nie lepiej. 
Nie pamiętam już innego stanu niż zmęczenie, w najlepszej opcji o 21.00 jestem tak sobie po prostu zmęczona jak wszystkie matki świata, nawet daję radę przebrać się w piżamę i trafić do swojego łóżka. Gorzej robi się jak status quo ulega zachwianiu i nasze normalne (o, sory, "normalne") życie dostaje jakiś gratis. 

wtorek, 7 stycznia 2020

Taki lajf

 [edit. Ciężkie dni za nami...  B. po, albo jeszcze w trakcie porządnej infekcji plus jazdy hormonalne. To wszystko powoduje, że tekst, który napisałam parę dni temu średnio ma się do mojego stanu ducha dziś. No ale takie jest rett-życie, jak góra to skok pod chmury po Jej uśmiech, a jak dół taplanie się w rett-bagnie w rytm Jej płaczu. Zdecydowałam jednak, że wpis wrzucam, ku poprawie i temu, że dziś jednak wyszło słońce ;)] 

środa, 18 grudnia 2019

Takie to miłe


A on na to "Musi bo co?". Zatkało mnie. Nas.

Musi bo tak. Bo to podstawa egzystencji niepełnosprawnej rodziny. Sól życia. Wyznacznik poświęcenia, podstawa do pochwały za przykładanie się i nagany za ewentualny brak postępów. 
Rehabilitacja to czasami wszystko. I zajebista pułapka, w którą wpada większość rodziców dzieci z deficytami.

Dzieciak jest mały i każdy specjalista kieruje Twoje wysiłki na reha. Lekarze, bo jakby wyglądali mówiąc zrozpaczonym matkom "choćby pani zatańczyła na rzęsach to wiele się zmienić w tym zespole nie da". Terapeuci, bo po to są by z rehabilitacji robić sens życia. Od początku słyszymy: "praca", "postępy", "terapia", "nowe metody", albo "brak postępów", "regres", "znów się cofnęła", "skolioza leci jak pendolino". Super jak słyszysz te pierwsze, bo to WASZ SUKCES!