Tyleśmy się nacieszyli... Cały jeden dzień po naszym świętowaniu wolności od jazd padaczkowych wszystko buchnęło na nowo. Jeszcze nie wiem, czy na stałe czy to kwestia tej cholernej pełni i chwilowy spadek formy, w każdym razie B. w domu, tlen był, wszystko było i po staremu: adrenalinka hula w żyłach cobyśmy nie zdziadzieli już do reszty i nie obrośli pluszem w tym naszym recie. Także tak o...poniedziałek, 22 lutego 2016
Pobite gary
Tyleśmy się nacieszyli... Cały jeden dzień po naszym świętowaniu wolności od jazd padaczkowych wszystko buchnęło na nowo. Jeszcze nie wiem, czy na stałe czy to kwestia tej cholernej pełni i chwilowy spadek formy, w każdym razie B. w domu, tlen był, wszystko było i po staremu: adrenalinka hula w żyłach cobyśmy nie zdziadzieli już do reszty i nie obrośli pluszem w tym naszym recie. Także tak o...sobota, 20 lutego 2016
OMG!!!!!!!!! Cud, cud, cuuud!!!
![]() |
| Wystarczająco amerykański mój self??? |
środa, 17 lutego 2016
... jeden krok do tyłu
Bo wcześniej dwa do przodu, albo nawet trzy. Wszystko jakoś się kręci, wiosna coraz bliżej (mimo, że dziś śnieżyca), dziewczyny wyłażą z zarazy, nasza jedyna pomoc Babcia musiała co prawda wrócić do pracy i zostałyśmy same, ale jakoś radzimy. Generalnie nie jest źle, dni sobie lecą aż tu nagle ostatnio jeb. Znowu. Stare dobre "dlaczego..." albo nawet "dlaczego Ona???" sieka mi mózg.poniedziałek, 15 lutego 2016
Jeszcze o tuczu patyczaka
Kilka osób pisało z zapytaniem, jak mi się udało tą moją dziewczynkę podtuczyć, więc zaraz wypunktuję wszystko jeszcze raz. Trzeba zauważyć, że żaden ze mnie samozwańczy ekspert od tuczu Rettek a wszystkie poniższe rady należy przepuścić przez pryzmat swojego dziecka i zdrowego rozsądku i ewentualnie się zainspirować lub nie ;) Drugą ważną rzeczą jest fakt, że u nas nabijanie wagi B. to nie jest czas dokonany, tylko ciągle piłka w grze. Teraz mamy kolejne zapalenie oskrzeli i znów nie chce jeść a waga pikuje w dół. Także walczymy o każde pół kilo dalej. Dobra, uporządkujmy te moje pomysły na tuczenie dziecka.środa, 10 lutego 2016
Matko jedyna
Same sobie strzelamy w kolano ścigając wiecznie niedościgły model super-matki-polki-kobiety-żony-kochanki. Jednym się czasem uda, o czym chętnie i tłumnie donoszą na blogach, portalach i ławce na placu zabaw, innym nie bardzo i można o nich posłuchać w Uwadze, poczytać w kronikach kryminalnych albo odwiedzić je z reklamówką pomarańczy na oddziałach zamkniętych. Nie ma tu wersji pomiędzy, żadnych pół-środków, bo matką trzeba być od stóp do głów, od poczęcia do śmierci, od lewej do prawej. A jak Ci nie idzie za dobrze to się nie przyznawaj.poniedziałek, 8 lutego 2016
Znajdź brakujący element
Uroniłam wczoraj parę łez na pożegnanie tego kawałka kości, który przecież jest symbolem wczesnego dzieciństwa. Coś stale się kończy, ciągle z czymś/kimś trzeba się żegnać.
piątek, 5 lutego 2016
Nie rycz, mała, nie rycz...
Z niemałym
zaskoczeniem usłyszałam niedawno siebie mówiącą do znajomej: „Nie,
Blanka już nam nie wyje tak jak kiedyś”... Gdzieś w pędzie życia umykają takie
sprawy, coś jest a później tego nie ma, ot tak i się tego nie zauważa ani nie umie docenić. Bo fakt jest
faktem – w wieku lat 7 z hakiem Blance przeszły płaczowe jazdy (czy na
zawsze to jeszcze zobaczymy).
Pierwszych 5 lat mojego
życia z rettem stanowiło nieustanne Jej pacyfikowanie i próba
funkcjonowania w ciągłym wrzasku. Tego się nie da opisać – ryk
po kilkanaście godzin, w dzień i w nocy, świątek, piątek i niedziela, do za przeproszeniem zrzygania tymi gilami i łzami. Chwila snu ze zmęczenia, nagłe wybudzenie z krzykiem i znów wszystko od nowa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
