poniedziałek, 22 lutego 2016

Pobite gary

Tyleśmy się nacieszyli... Cały jeden dzień po naszym świętowaniu wolności od jazd padaczkowych wszystko buchnęło na nowo. Jeszcze nie wiem, czy na stałe czy to kwestia tej cholernej pełni i chwilowy spadek formy, w każdym razie B. w domu, tlen był, wszystko było i po staremu: adrenalinka hula w żyłach cobyśmy nie zdziadzieli już do reszty i nie obrośli pluszem w tym naszym recie. Także tak o...

sobota, 20 lutego 2016

OMG!!!!!!!!! Cud, cud, cuuud!!!

Wystarczająco amerykański mój self???
Wszystkiego bym się spodziewała, nawet tych pińset złoty na dziecko, ale nie tego! Rzuciłam nawet nieopacznie jakiś czas temu do męża: "Jak nam się uda przeżyć miesiąc bez ratowania Blanki (tj. akcji-reanimacji i napadu z sinieniem, wlewką i koncentratorem tlenu - przyp. red.) to wychlam sama całą flaszkę wina". A. spojrzał na mnie, burknął pod nosem, że On może wychlać jak się chociaż tydzień uda i oboje mieliśmy pewność, że ani jednemu ani drugiemu żadna popijawa w najbliższym czasie nie grozi. Bo przez ostatnie dwa lata B. miewała maksymalnie 3-4 dni spokoju, tydzień zatem wydawał nam się kosmosem, a miesiąc kosmosem do sześcianu razy milion plus pierdyliard.

środa, 17 lutego 2016

... jeden krok do tyłu

Bo wcześniej dwa do przodu, albo nawet trzy. Wszystko jakoś się kręci, wiosna coraz bliżej (mimo, że dziś śnieżyca), dziewczyny wyłażą z zarazy, nasza jedyna pomoc Babcia musiała co prawda wrócić do pracy i zostałyśmy same, ale jakoś radzimy. Generalnie nie jest źle, dni sobie lecą aż tu nagle ostatnio jeb. Znowu. Stare dobre "dlaczego..." albo nawet "dlaczego Ona???"  sieka mi mózg.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Jeszcze o tuczu patyczaka

Kilka osób pisało z zapytaniem, jak mi się udało tą moją dziewczynkę podtuczyć, więc zaraz wypunktuję wszystko jeszcze raz. Trzeba zauważyć, że żaden ze mnie samozwańczy ekspert od tuczu Rettek a wszystkie poniższe rady należy przepuścić przez pryzmat swojego dziecka i zdrowego rozsądku i ewentualnie się zainspirować lub nie ;) Drugą ważną rzeczą jest fakt, że u nas nabijanie wagi B. to nie jest czas dokonany, tylko ciągle piłka w grze. Teraz mamy kolejne zapalenie oskrzeli i znów nie chce jeść a waga pikuje w dół. Także walczymy o każde pół kilo dalej. Dobra, uporządkujmy te moje pomysły na tuczenie dziecka.

środa, 10 lutego 2016

Matko jedyna

Same sobie strzelamy w kolano ścigając wiecznie niedościgły model super-matki-polki-kobiety-żony-kochanki. Jednym się czasem uda, o czym chętnie i tłumnie donoszą na blogach, portalach i ławce na placu zabaw, innym nie bardzo i można o nich posłuchać w Uwadze, poczytać w kronikach kryminalnych albo odwiedzić je z reklamówką pomarańczy na oddziałach zamkniętych. Nie ma tu wersji pomiędzy, żadnych pół-środków, bo matką trzeba być od stóp do głów, od poczęcia do śmierci, od lewej do prawej. A jak Ci nie idzie za dobrze to się nie przyznawaj.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Znajdź brakujący element

Pamiętam... Był naszym zębem nr 3, mam zapisaną dokładną datę jego narodzin, a wczoraj komisyjnie musieliśmy się pożegnać. Całe litry ibumu w Nią wlałam jak wyrastał, zdobił tą śliczną buźkę kilka dobrych lat, przed regresem - chrupał nawet chrupki... A teraz go nie ma. Buuuu buuu...
Uroniłam wczoraj parę łez na pożegnanie tego kawałka kości, który przecież jest symbolem wczesnego dzieciństwa. Coś stale się kończy, ciągle z czymś/kimś trzeba się żegnać. 

piątek, 5 lutego 2016

Nie rycz, mała, nie rycz...

Z niemałym zaskoczeniem usłyszałam niedawno siebie mówiącą do znajomej: „Nie, Blanka już nam nie wyje tak jak kiedyś”... Gdzieś w pędzie życia umykają takie sprawy, coś jest a później tego nie ma, ot tak i się tego nie zauważa ani nie umie docenić. Bo fakt jest faktem – w wieku lat 7 z hakiem Blance przeszły płaczowe jazdy (czy na zawsze to jeszcze zobaczymy).
Pierwszych 5 lat mojego życia z rettem stanowiło nieustanne Jej pacyfikowanie  i próba funkcjonowania w ciągłym wrzasku. Tego się nie da opisać – ryk po kilkanaście godzin, w dzień i w nocy, świątek, piątek i niedziela, do za przeproszeniem zrzygania tymi gilami i łzami. Chwila snu ze zmęczenia, nagłe wybudzenie z krzykiem i znów wszystko od nowa.