sobota, 13 stycznia 2024

Pies wie...

Może to nie będzie tylko opowieść o jamniku, po którym zrobiła się pusta i paląca jak ogień dziura... A może będzie, zobaczymy, na ile uda mi się rozciąganie psiej prawdy na prawdy ogólnoludzkie. Mela umarła i znów okazało się, że to co mówię w emocjach nie ma zastosowania, gdy te emocje mijają, zmieniają się okoliczności i realia. Wszystkim mówiłam "żadnego więcej psa w tym domu!" ale mówiłam tak jak jeszcze była, zwłaszcza jak była młoda i psuła mi nerw za nerwem swoim jamnikowatym uporem i melowatą bezkompromisowością. Ale potem jak jej już nie było, wyszło jak zwykle. Make some noise for Oli. 

wtorek, 2 stycznia 2024

Ja, ja, ja kokodżambo

Niech wstępem pierwszych w tym roku rozkmin będzie mój dzisiejszy obrazek z Biedronki. Stoję w kolejce, bo niestety muszę wziąć fakturę na kilka rzeczy dla B. (inaczej bym śmignęła przez samoobsługę, ale zakupy były dość duże i wszystkie w związku z córką starszą). Upewniwszy się, że na podstawie paragonu z kasy samoobsługowej nie mogę dostać faktury imiennej, stanęłam w długim na pół Biedry ogonku i czekałam jak pokorne cielę. A że ludzi przede mną było naprawdę sporo to było co z nudów poobserwować. Z dala już zauważyłam, że pani na kasie jest dziś ewidentnie aktorką pierwszego planu swojego własnego show pt.  "patrzcie jaka jestem zła, że tu jestem i jaki mam ZŁY dzień!" Była naprawdę przekonująca i nie przebierała w środkach gry aktorskiej; głośno kaszląc odkreślała, że powinna być na L-4!, stękając rozmasowywała bolący kręgosłup i wywracając oczami przy każdym krzywym kodzie kreskowym utwierdzała każdego kolejnego kupującego, że jest winny jej stanu i ch.owego dnia.

poniedziałek, 11 grudnia 2023

Never give up

Że same sobie pewne rzeczy robimy to pisałam już nieraz i jak bardzo bym była temu przeciwna, tak wciąż bywa, że wpadam w niektóre zasadzki i pułapki. Daję się nabrać a potem czuję się gorsza. Albo nawet gorzej - słaba. A poczuć się słabą tonąc w oczekiwaniach bycia mega silną (również tych swoich) to już jest praktycznie koniec świata. Nikt nie lubi się czuć słaby i bylejaki ale być słabą i bylejaką matką niepełnosprawnego dziecka to już jest poziom nicości i porażki trudny do opisania. 

środa, 29 listopada 2023

Kurtka zimowa

Można by pisać, mówić i myśleć o niej bez końca, w przeciwieństwie do prostej w konstrukcji (bez-podszewkowej) kurtce wiosennej/jesiennej. Zimowa to kurtka przez duże K., z podszewką, ociepleniem, podszyciem, podszerstkiem, polarkiem i czego tam jeszcze szatan nie wymyślił, a każda z jej zacnych warstw ciągnie się po ciele jak łosoś wędzony na zimno po podniebieniu. Zimowa reakcja łańcuchowa, trochę jak dziadek za rzepkę; kurtka za polar, polar za bluzkę, bluzka za podkoszulek i fiku miku gołe plecy/ ręce/ cycki na mrozie -10. Ale to nic jeżeli nikt nie patrzy, można metodycznie po kolei nanizać każdą z warstw na dziecko jak na cebulę, albo w lęku przed zimnem chwycić wszystko naraz i naciągnać na świecące golizną plecy. W każdym razie - samemu wcale nie jest trudno zaradzić złośliwości kurtki zimowej. Gorzej jak kto stoi i patrzy. Ojej! Plecki ma gołe, brzuszek wyziera jakby chciał zaczerpnąć zimowej bryzy, czapkę ma na oczach!  Taki one-man show pt. "o kurwa, zwariuje przez to ubieranie w zimie!" Bóg mi świadkiem, zwariować można bo presja mrozu - 10 stopni, plus zjeżone ciało rettki i jej niezadowolony grymas potrafią przyprawić o niejedno uderzenie przed-menopauzalnego gorąca. W dodatku gdyby tylko o samą kurtkę chodziło.

wtorek, 21 listopada 2023

Listopadowy zawrót głowy

Żaden inny miesiąc nie jest w stanie wystawić mojego spokoju i stabilizacji tak bardzo na próbę jak ten właśnie. Wcale nie dlatego, dlaczego zamulają wszyscy - a, że o 16.00 ciemno, że pluchy, mokro, zimno, że czapki i szaliki; to akurat lubię, jak każda szanująca się jesieniara. W listopadzie jest mi ciężej niż zwykle, bo są urodziny B. i wszystko, od Jej początku, przypomina mi się od nowa. Kompletna ambiwalencja uczuć, chaos i mętlik. Radość i duma, smutek i żal. I melancholie... 15 lat mojej posługi panience B. za nami. Ile przed nami? To właśnie ten czas w roku, w którym to pytanie wybrzmiewa mi w głowie najmocniej. 

czwartek, 2 listopada 2023

To co myślałam kiedyś o recie a co okazało się totalną nieprawdą

Dla nas, nieprawdą dla nas. Zawsze to podkreślam - ile ludzi tyle rettów, są pewne retowe prawidła i reguły ale wiadomo, że od nich są też odstępstwa i wyjątki. Piszę więc o sobie, bo tylko z tego retta mam dyplomy. Wiedzę teoretyczną, którą miałam np 10 lat temu dopadła bezwzględna praktyka, nudna jak flaki codzienność i nie biorąca jeńców rzeczywistość. I tak z kilku założeń zostały już tylko wspomnienia a to co kiedyś wydawało mi się rett-prawdą - okazało się bujdą na kółkach. Zaczynamy!

niedziela, 15 października 2023

Zdrowe???

Minęłam jakiś czas temu znajomą mamę dziecka niepełnosprawnego, która wydała mi się zaskakująco pękata. Kilka tygodni później przyszło wyjaśnienie - to większe z porażeniem w wózku a to nowonarodzone w chuście na jej piersi. I tu już poszła we mnie lawina, ciężko było zatrzymać ten potok wspomnień, uczuć i myśli... Drugie dziecko po pierwszym, ciężko niepełnosprawnym. Mission impossible z milionem pytań. Jak mieć dwójkę dzieci w dwóch wózkach? Jak donosić - dźwigając? Jak przetrwać ciążę, jak w nią zajść, jakie badania robić, jakich nie robić, czy robić w ogóle, gdzie znaleźć spokój? I najważniejsze - jak w końcu nadać nowemu życiu zdrowe tory??? Samo wspomnienie tamtych czasów powoduje, że robi mi się lekko słabo. Uśmiechnęłam się do niej i samej siebie z przeszłości, pogratulowałam i tyle wystarczyło. Myślę, że jeszcze się biedna nasłucha. "Ale to drugie  ZDROWE???". Tego typu pytania kilka lat wstecz doprowadzały mnie na skraj obłędu, w którym zamieszkałam przez pierwsze kilkanaście czy kilkadziesiąt miesięcy życia tej drugiej z moich pięknych cór.