Nie wiem czy świat jest na to gotowy ale ja już chyba tak. Nie mam pojęcia ile złego może przynieść przyznanie się do czerni w mej duszy i w sumie w pewnym wieku ;) ma się to już w nosie. Zwłaszcza, że czuję, że napisanie tych kilku zdań zupełnie szczerze może przynieść jakieś pozytywy, ciut więcej zrozumienia nam wszystkim, czy komuś otuchę albo wskazówki dla tych o zdrowych emocjach, którzy są obok i przy nas trwają? Zobaczymy.
Od regresu B. cierpię na nawracające stany depresyjne, które śmiało bym nazwała po prostu depresją, choć zostało to określone jako zaburzenia adaptacyjne. W sumie to się chyba nie wyklucza a nawet może uzupełnia; Rett mojego dziecka to wciąż coś z czym walczę, czego nadal nie mogę do końca zaakceptować i główny czynnik odpalający moje zjazdy w dół. Taka jest prawda, makao, po makale.
.jpg)





