wtorek, 30 kwietnia 2013

Co małe nie-gryzonie lubią najbardziej...

Blanka na swojej półrocznej ocenie z przedszkola, w sekcji "zainteresowania" wpisane ma "jedzenie" :p Widać, że się temu zainteresowaniu nie poświęca bez reszty, bo całkiem zgrabna i smukła z niej dziewczyna. Fakt faktem jednak, żywnością i kulinariami to ona się naprawdę interesuje. Problemem w całkowitym oddaniu się temu hobby jest jednak szanowne recisko, które bezceremonialnie zabrało zdolności chrupacze. I gryźne. Oraz przeżuwawcze... Nie przekonałam, żeby odpuścił, więc trzeba było wymyślić kilka strategii walki z gnidą, tak by Mała mogła jakoś swoje pasje rozwijać. Blanka jest w dodatku bezmleczna, więc ograniczeń mamy sporo. 

niedziela, 28 kwietnia 2013

Ona jest... INNA

Wygląda pozornie jak zdrowa 4-latka. Zdradzają ją tylko klepiące łapki i to, że nie mówi i niestabilnie chodzi. Wiele rzeczy mi to ułatwia, bo nie stygmatyzuje, nie odpycha ludzi, nie robi z niej obiektu zainteresowania.
Jednak paradoksalnie “prawie zdrowy” wygląd powoduje, że na co dzień jak i od święta, jestem zalewana potokiem pytań. “Dlaczego nie weźmie lizaka?”, “Dlaczego siedzi w wózku?”, “Dlaczego nie zje z nami zupy?”, “Dlaczego nie odpowiada jak ma na imię?”, dlaczego, dlaczego, dlaczego…

środa, 24 kwietnia 2013

Oddam Retta w dobre ręce

I przebrała się miarka! W mordę jeża, dosyć! Pas! Szukam Ci nowego domu, cholero jedna… Skończyło się dobre. Nawet jak na jakąś patologię trafisz, to mi nie będzie żal.

No przepraszam bardzo, my tu polubownie, ale widzę, że się nie da. Albo na allegro, bcm, ewentualnie nawet dopłacę albo otwieram drzwi i wypad! Droga wolna, szukać sobie innych przygód. Tak być nie będzie… Lady i ja śpimy po 4 godziny w nocy i to jeszcze snem farmakologicznym, bo ty musisz cudaczyć. I zaczyna się conocny kosmos…  Bo szanowny Śmiecio-Rett spać nie będzie.

wtorek, 23 kwietnia 2013

“Jaki Zespół?!”, czyli doktorski Syndrom Dużego Oka

Dziś jest dzień wyjątkowy. 23 kwietnia to Dzień Świadomości FOP (Kostniejące Zapalenie Mięśni), a moje serce jakoś nieobojętne tej właśnie jednostce chorobowej. Nie, źle powiedziane. Nieobojętni mi są ludzie chorujący na FOP. Zwłaszcza jeden niesamowity facet, który zrobił i nadal robi dla chorych na FOP w Polsce najwięcej. O Tomaszu i o samej istocie FOP tutaj: http://fop.prv.pl/, http://tprzybysz.wordpress.com/ i tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Post%C4%99puj%C4%85ce_kostniej%C4%85ce_zapalenie_mi%C4%99%C5%9Bni Ale do rzeczy. FOP to choroba ultrarzadka, Rett - skurczybyk ciut częstszy, ale też raczej mocno oryginalny. I właśnie a propos tej naszej oryginalności, kilka myśli mi się w łebku pojawiło. 

niedziela, 21 kwietnia 2013

"Współczuję Ci" czy...

… współ-CZUJĘ Z TOBĄ?

No właśnie… Wiele różnych osobowości i osobistości spotykamy w życiu codziennie. I tyleż różnych sposobów prezentują one względem naszej sytuacji.
Empatia - słowo, trzeba przyznać, ładne, miękkie, przyjemne dla ucha. I bardzo modne ostatnio, prawie chyba tak modne jak słowa-wytrychy: tolerancja,  samorealizacja, rozwój i parę innych. Jak się życiowe CV w głowie kreśli przy okazji noworocznych podsumowań  lub innych okazji, nie sposób nie dołożyć do swoich zalet empatii właśnie. Współczującym fajnie być i tyle.

sobota, 20 kwietnia 2013

Prawa Złośliwości Losu (w skrócie PZL), czyli moje prywatne Prawa Murphy’ego

Zgodnie z tym co założył kiedyś mój guru, “Jeśli wiesz, że coś może pójść źle i podejmiesz stosowne środki zapobiegawcze, to źle pójdzie co innego” oraz “Jeśli coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie źle” zaprezentować pragnę kilka moich laws of nature. Zatem odliczamy!

Prawo nr 1.
Siku pojawi się zawsze w momencie odpięcia i ściągnięcia pieluchy.

Prawo nr 2.
Katar nieleczony przemknie prawie niezauważony, pod warunkiem, że nie wdroży się leczenia syropami i innymi specyfikami przeciw-przeziębieniowymi.

czwartek, 18 kwietnia 2013

The real lady

Przy okazji pogrzebu Margaret Thatcher, usłyszałam takie powiedzenie: jak ktoś jest ważny albo jest damą, to nie musi o tym mówić, bo jeśli o tym mówi, to nie jest. O to to! Lady Blanche w takim razie jest 100% damą, bo nie dość, że nie musi o tym mówić, to nie musi mówić wcale. To jest dopiero najwyższy poziom “damowatości“.
Już ona wie jak damą być… Niektóre by chciały, ale nie umieją, albo nie mogą, za to Lady ma to we krwi. Jak widać na załączonym obrazku, dama wie jak ustawić sylwetkę, by wyglądać korzystnie.

Noga na nogę - zawsze i wszędzie. Lady nie przeszkadza to, że pozycja wykoślawia jeszcze bardziej jej krzywe kończyny, po primo - wdzięk, czar i szyk. Nigdy w sumie nie wiadomo, kiedy zjawi się Ten na białym koniu. Kiedyś próbowałam przedstawić jej wersję jeszcze bardziej niewieścią, ale nie chciała dziewczyna oglądać “Wielkiej Gry”.